NASZE USŁUGI

  • Recepcja

    Do Państwa dyspozycji jest nasz personel hotelowy, który zadba o to aby pobyt w naszym obiekcie był dla Państwa prawdziwą przyjemnością.

  • Sauna & Jacuzzy

    Zapraszamy Państwa do skorzystania z odprężających kąpieli oraz saun. Strefa odnowy w naszym hotelu dostępna jest w godzinach od 16:00 do 22:00.

  • Internet

    Jeśli chcieliby Państwo skorzystać z komputera z dostępem do internetu prosimy poinformować o tym obsługę hotelu.

  • Wi-fi

    Dla tych, którzy chcą skorzystać z dostępu do internetu przygotowaliśmy strefę Wi-Fi w lobby hotelowym. Jest również możliwość korzystania z internetu w pokojach hotelowych, w tym celu prosimy poinformować obsługę hotelu.

  • Parking

    Miejsca parkingowe na terenie obiektu dostępne są dla wszystkich naszych Gości odwiedzających hotel oraz restaurację.

HISTORIA

Życie przeplata się tu z wielką historią, tworząc niesamowitą atmosferę tego miejsca

Jadąc z Lubska k. Żar główną drogą do przejścia granicznego w Zasiekach wypada się nagle pod lśniącą od świeżego tynku klasycystyczną Bramę Zasiecką. To wrota do starych Brodów, saskich Pförten, których sercem jest ogromne założenie pałacowo-parkowe hrabiego Brühla, wszechwładnego pierwszego ministra na dworze Augusta III Mocnego. 

***

Malutka wieś w Dolnych Łużycach ma za sobą wielką historię. Od 1454 r. miasteczko i przyległe tereny tworzyły państewko lenne, potem przez wieki posiadłość wielkopańską Bibersteinów (ich herbem posługiwali się przodkowie malarza Franciszka Starowieyskiego), aż przeszło w ręce kolejnych rodów.

Architektonicznie Brody wyróżniały się od 1670 r. Ich ówczesny właściciel hrabia Ulrich Hipparch von Promnitz, pan na Sorau i Triebel (Żary i Trzebiel), wzniósł w regionie, w którym nawet szlachta budowała siedziby przeważnie w fachwerku (tzw. pruski mur), pierwszy nowoczesny wielki wczesnobarokowy pałac. Jego układ - korpus główny ujęty przez skrzydła boczne - daje się odczytać po dziś dzień. Choć to ruina, wywiera niezwykłe wrażenie swą skalą i rozmachem założenia wokół pałacu (niezupełnie zrujnowanego) obejmującego całe miasteczko.

Brody rozsławił i doprowadził do rozkwitu hrabia Heinrich von Brühl (1700-63), który za 160 tys. talarów kupił tę posiadłość w 1740 r. Brody leżące na dawnym szlaku z Drezna do Warszawy nabrały nowego znaczenia. Dla Brühla były bezcenne, gdyż dzięki nim stał się posiadaczem dóbr arystokratycznych. Wprawdzie skupił w swym ręku wszystkie najważniejsze urzędy państwowe, pobierał 90 tys. talarów rocznego wynagrodzenia (był najbogatszym po władcy człowiekiem w Saksonii), ale dotąd posiadał jedynie dobra rycerskie i nie mógł się równać z arystokracją. I tak oto malutkie Brody stały się głównym miejscem zaspokajania jego wielkopańskich potrzeb. Zapomniana rezydencja świetnie ilustruje XVIII-wieczne powiedzenie: "Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa".

***
Za Bramą Zasiecką otwiera się prosta ulica z kilkoma zachowanymi kamieniczkami. To "kawałek miasta", żeby się pochwalić przed gośćmi, których Brühl wolał przyjmować tu niż w pałacu w Dreźnie. Dosłownie są tu "dwie ulice na krzyż" - prostopadła jest osią pałacu, od wschodu zamknięta była fontanną. Na jej miejscu stoi dziś krzyż, a z tyłu pomnik ku czci żołnierzy poległych w I wojnie.
Dalej pole. To kontrasty, które stanowią o uroku Brodów. 

Pałac ukazuje się z zaskoczenia, gdy zwrócić się w stronę zachodnią. Zabudowa ulicy rozstępuje się przed jego bramą na dwie strony, przechodząc w oficyny. Mają one rzadki plan oparty na łuku, powtarzający wybrzuszenie ku miastu pałacowego ogrodzenia. Jego filary i podmurówka lśnią łososiowo jak Brama Zasiecka, zaś między nimi zamiast rokokowych krat prężą się niespotykanej wysokości sztachety. 

Na obejście całości trzeba poświęcić cały dzień i to mając na uwadze, że będzie on intensywny. Brühl kazał bowiem siedzibę Promnitza znacznie rozbudować. Trawnik przed podjazdem, na którym stanął w 1750 r. sam król August III, zmieściłby ze trzy boiska. Dziś nietrudno spotkać na nim chłopaków z piłką - życie przeplata się tu z wielką historią, budując niesamowitą atmosferę miejsca. Po bokach trawnika stoją tzw. Domy Kawalerów, w których Brühl urządził pokoje gościnne. Są to jedyne wyremontowane budynki, w których i dziś przyjmowani są goście, jest hotel i restauracja. Z autentycznych elementów wyposażenia pozostały tylko deski stropowe.

Przebudową kompleksu, ukończoną w 1749 r., zajmował się architekt królewski Johann Christoph Knöffel i inni artyści nadworni, którzy wcześniej wznieśli m.in. drezdeński Zwinger. Stąd rezydencja utrzymana była w stylu saksońskiego rokoka z fantastycznymi boazeriami w sali balowej, umeblowaniem, sztukateriami i plejadą rzeźb ogrodowych.
***
Francuski ogród na tyłach pałacu sięgający jeziora należał do najwykwintniejszych. W 1807 r. przekształcono go w park krajobrazowy (3 km długości), który teraz, zdziczały, jest prawdziwym "tajemniczym ogrodem". Oprócz buków (nawet płaczących) rosną w nim kasztanowce, opuncje, czarne sosny i inne gatunki drzew z całego świata, budując niecodzienną w naszej przyrodzie rzeźbę zieleni. Tuż obok wschodniego skrzydła pałacu rosną olbrzymie amerykańskie tulipanowce osiągające 30 m wysokości, od wiosny obsypane pięknymi kwiatami. Za nimi widać wieżę odremontowanego jednonawowego kościoła o korzeniach średniowiecznych, częściowo w stylu późnobarokowym (prowadzi do niego ścieżka z parku). Warto jednak najpierw zapuścić się w głąb parku, przechodząc na tyły rezydencji. Tu rozciąga się drugi trawnik gigant, czyli to, co zostało po ogrodzie francuskim, z nieczynną fontanną i rozpadającymi się schodami pałacu. Można się na nie wdrapać (wbrew przepisom BHP) i stąd dojrzeć wreszcie Jezioro Brodzkie, które kryją zarośla (zakaz kąpieli). Wokół jego brzegów ciągnie się część parku krajobrazowego, a przede wszystkim piękne bogate w faunę i florę lasy, których gmina Brody ma wręcz w nadmiarze. 
***
W 1758 r. pałac i miasteczko zostały doszczętnie spalone przez 200 huzarów - rozkaz wydał w czasie wojny siedmioletniej król pruski Fryderyk II, którego Brühl kiedyś śmiertelnie obraził. Właściciel był bezpieczny w innych swych dobrach, lecz Brody straciły rację bytu. Stracili pracę robotnicy manufaktur wytwarzający praktycznie wszystko dla wielu majątków Brühla - od tapet, parkietów, po wyroby kuźnicze i cegły. Manufaktury skupione były na specjalnie wybudowanym przedmieściu Mariannenstadt położonym na północnym obrzeżu parku (dziś ul. Kilińskiego). Na osi przedmieścia postawiono pałacyk Marianny hrabiny von Brühl (od jej imienia nazwę wzięło Mariannenstadt; pałacyk nie istnieje). Można tam dojść przez park, idąc szeroką ścieżką, którą łatwo wyłowić w gąszczu dzięki migającym postaciom mieszkańców. Dla nich to trasa komunikacyjna z drugą częścią wsi albo droga powrotu z chrustem do domu.

Potomkowie Heinricha von Brühla mieszkali w niezniszczonych Domach Kawalerów. Dopiero w poł. XIX w. zdobyli się na odbudowę pałacu, a skończyli ją w 1924 r. Przetrwał o połowę dłużej niż ten wcześniejszy. W 1945 r. weszła armia radziecka i go spaliła.


autor: M. Piotrowska www.podrozegazeta.pl


REZERWACJA POKOJU

SKONTAKTUJ SIĘ Z NASZĄ RECEPCJĄ

+48 667 657 866   ●   recepcja@palacbrody.pl

OPINIE NASZYCH KLIENTÓW

Wszystko było jak najbardziej w porządku. Nic dodać nic ująć, w sam raz na dłuższy wypoczynek. Pobyt biznesowy nie pozwala delektować się tym hotelem. - Grupa